Medycyna i pilates pod wodą – wywiad z Julią Rudnicką z The Recipe Pilates & Yoga Studio
Medycyna, grafika i… własne studio pilatesu we Wrocławiu. Brzmi jak plan na trzy różne życia, ale Julia Rudnicka upchnęła to w jednym. I to z jakim efektem! Jej studio „The Recipe Pilates & Yoga” właśnie stuknął rok, a ona sama zdążyła już zrobić tam niezłe zamieszanie – łącznie z wrzuceniem dziewczyn z matami… pod wodę w Afrykarium. Jak się kręci biznes na własnych zasadach, kiedy wszyscy dookoła mówią ci, jak masz żyć? Skąd wziął się pomysł na treningi wśród rekinów i dlaczego brak klasycznej recepcji okazał się strzałem w dziesiątkę? Usiądźcie wygodnie na kanapie (bo recepcji tu nie znajdziecie) i zobaczcie, jak wygląda biznes robiony z czystej zajawki i z absolutnym zakazem narzekania.
[Iza]: Czy można połączyć studia medyczne, pasję do grafiki i prowadzenie studia pilatesu we Wrocławiu? Okazuje się, że jest to możliwe, jeśli ma się na to odpowiedni przepis. Dziś gościmy u Julii Rudnickiej, właścicielki The Recipe we Wrocławiu, instruktorki i osoby, która dosłownie sprowadziła pilates pod wodę, o czym za chwilkę też wspomnimy. Cześć Julio.
[Julia]: Hej.
[Iza]: Twoja droga do własnego biznesu w branży pilatesu była usłana różnymi ścieżkami, bo tak naprawdę zaczynałaś od grafiki, gdzieś przewinęło się projektowanie wnętrz, tańczyłaś, teraz studiujesz medycynę… strasznie tego dużo. Jak to się stało, że połączyłaś te wszystkie kropki i otworzyłaś to miejsce?
[Julia]: Więc ja zaczęłam studia graficzne i w trakcie tych studiów, a nawet długo jeszcze przed nimi, zawsze bardzo chciałam studiować medycynę, więc to był taki… taka niedokończona sprawa, której… o której wiedziałam, że w końcu to się wydarzy, że w końcu dostanę się na te studia, na nie pójdę i choćby nie wiem co się miało wydarzyć, ja je… po prostu na nie pójdę i koniec. Trenowałam pilates i to był taki sport, przy którym zostałam w sumie najdłużej, bo przewinęło się ich bardzo dużo w moim życiu. I ten pilates był. Ja jako klientka też już wcześniej wielu miejsc, zawsze ogólnie, już nawet nie mówię o samym pilatesie, ja zawsze chciałam mieć coś swojego, coś takiego, co po prostu będzie moje i co będzie bardzo spójne ze mną. Więc jeszcze w trakcie nauki do poprawy matury, żeby dostać się na studia, stwierdziłam, że chcę otworzyć The Recipe. I ono… Czy kogoś to zdziwiło, że chciałam to zrobić? Nie. Czy było to spowodowane tym, że chciałam mieć coś swojego? Też. Było to powiązane też z tym, że bardzo lubiłam trenować pilates i było też spowodowane to tym, że chciałam, żeby to było miejsce, które będzie, tak jak już wspomniałam wcześniej, bardzo spójne ze mną, ale też będzie w nim wszystko, czego brakowało mi w innych miejscach, które ja odwiedzałam i to, czego jako klient poszukiwałam w różnych miejscach. Więc jak to się stało, że to się wszystko połączyło? Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia (śmiech), ale chyba to funkcjonuje i chyba jakoś w miarę daję radę.
[Iza]: Wnętrza tutaj są takie bardzo estetyczne. Widać tutaj troszeczkę tego Twojego projektowania wnętrz, które gdzieś po drodze zahaczyłaś. Powiedz mi, z czego tutaj jesteś najbardziej dumna, a co znowu przyprawiło Cię o ból głowy?
[Julia]: A mówimy tutaj w kwestii tego, co przyprawiło mnie o ból głowy przy wykańczaniu tego miejsca, czy w trakcie prowadzenia go? Bo to…
[Iza]: Możesz odpowiedzieć na oba pytania (śmiech).
[Julia]: Mikrobeton! (wytchnienie) Nie róbcie tego… Znaczy inaczej: róbcie, jak chcecie, żeby to ładnie wyglądało, wiadomo, ale ja też chciałam i to wygląda i robi efekt. Czy jest to praktyczne? Nie! (śmiech) Czy wygląda ładnie? Tak! I to jest rzecz, która przyprawia mnie o ból głowy, bo jak widzę jakąś kropeczkę na tej ziemi, to aż mnie krew zalewa. No, ale robi efekt wow i robi. Ale to jest chyba taka przypadłość osób, które chyba chcą, żeby wszystko wyglądało spójnie, ładnie, więc ja jeszcze jak to studio przed jego otwarciem… już miałam w głowie taki swój plan, jak chcę, żeby ono wyglądało. Nikt nie miał prawa tutaj nic mi powiedzieć, co jak ma wyglądać, więc wszystko, jak tutaj jest, tak było w mojej głowie, było zamawiane przed jego otwarciem i już musiało pasować. I tak się wydarzyło, że pasowało. I właśnie ten mikrobeton spowodował, że… że otwarcie studia wydłużyło się o półtora miesiąca.
[Iza]: O, to jest kawałek.
[Julia]: Si! Jest, no ale tak jest. Tak się wydarzyło, no i… no tak, tak jest po prostu, no co. No to mnie przyprawiło chyba o najwięcej, że tak powiem, takiego bólu głowy, ale czy coś więcej? Chyba nie.

[Iza]: A z czego jesteś dumna?
[Julia]: Tutaj, z miejsca, ogólnie z The Recipe? Event w ZOO. To jest chyba rzecz, którą po prostu… to jest rzecz, którą wymyśliłam sobie wieczorem, leżąc na kanapie i napisałam do Matyldy i Grześka, którzy razem ze mną prowadzą marketing, że my musimy to zrobić. I już nie mieli innego wyjścia. Więc, no, chyba jestem z tego najbardziej dumna, że nam się udało to zrobić. No, to chyba tak.
[Iza]: A jak już przeszłaś do tego eventu w ZOO, powiedz mi, jak to w ogóle się stało, że tam dotarłaś i skąd Ci się wziął ten pomysł? No bo rekiny, Afrykarium i pilates?
[Julia]: Ja nie wiem, skąd mi się wziął ten pomysł, tak szczerze mówiąc. Wiem, że nikt tego wcześniej nie zrobił, mówimy tutaj we Wrocławiu, z tego, co jakby ja zaobserwowałam, więc nie wiem, skąd on się wziął, szczerze, nie mam pojęcia. Po prostu przyszedł mi do głowy i stwierdziłam, że ja chcę to zrobić, bo tego nie było i wiem, że to będzie coś innego, więc nie wiem, skąd on się wziął.
[Iza]: Bo za sobą macie już dwie edycje.
[Julia]: Tak.
[Iza]: Planujesz trzecią?
[Julia]: Pomidor. (śmiech)
[Iza]: I to jest świetna odpowiedź, czyli musicie koniecznie obserwować, co tutaj nam Julia wymyśli jeszcze, a pewnie tego sporo będzie. A powiedz mi, co takie eventy dają Twojej marce?
[Julia]: Zacznijmy od tego, że ja, jeżeli chodzi o moją markę, ja też nie nazwę jej… Inaczej, no wiadomo, że stworzyłam może ją ja, ale w tworzenie jej nie wchodzę tylko ja, wchodzą moje dziewczyny, z którymi wydaje mi się, że wszystkie razem tworzymy tą markę. Więc te eventy nie dają tylko mi czegoś i nie tylko naszej marce, ale mam nadzieję, i tak wiem, że tak jest w sumie, dają też moim dziewczynom, bo one są zauważane, zauważają też The Recipe. Więc co dają? Wydaje mi się, że one dają też to, że my nie zamykamy się tylko w miejscu, w którym my prowadzimy nasze zajęcia, ale dają też to, że jakby pokazuje, że my jesteśmy otwarte na tworzenie różnych rzeczy i… i nie zamykamy się tylko, tak jak już wspomniałam wcześniej, na zajęcia tutaj, ale też chcemy robić coś poza studiem i docierać też do nowych osób i coś, żeby może wywołało delikatny szok, bo wydaje mi się, że ZOO też wywołało delikatne zamieszanie i chyba się nikt nie spodziewał, że do tego dojdzie, że pod tą wodą nam się uda przebywać. Więc one po prostu otwierają nas chyba na i nowe wyzwania, i na nowych klientów, i na nowe miejsca. Tak bym chyba powiedziała, szczerze mówiąc.
[Iza]: Mhm. Wrócę jeszcze na chwilę tutaj do wystroju i do wnętrz, bo też jest dość specyficznie. Nie ma takiej recepcji, którą być może zna się z innych studiów. Jest taka kanapa, jest takie miejsce do chillowania i powiedz mi, czy to był celowy zabieg?
[Julia]: Mhm.
[Iza]: Dlaczego?
[Julia]: Tak, to był celowy zabieg i na początku, gdy już byliśmy w trakcie otwierania The Recipe, każdy próbował mi po prostu narzucić. Każdy, nie mówię tutaj każdy, że… z kim, że tak powiem, rozmawiałam o tym, że The Recipe się otwiera, dlaczego nie ma tej recepcji. I dla mnie to jest celowy zabieg. Recepcja mi się kojarzy z czymś takim turbo formalnym, z czymś, co w ogóle jest zbieraczem kurzu i totalnie dla mnie niepotrzebne. No przepraszam, ale ja tak uważam. Jesteśmy w czasach, gdzie jakby realnie jesteśmy wszystko załatwić przez Insta bądź przez telefon. Więc zagracanie tego miejsca recepcją było dla mnie bez sensu. I postawienie kanapy było celowym zabiegiem, bo szczerze mówiąc, ja to widzę, jak to funkcjonuje, że czy panie po zajęciach, czy nawet ja sama po prostu lubię tu przychodzić, usiąść i porobić czy swoje rzeczy na laptopie, czy widzę, że panie po treningu siadają po prostu z kawą i ze sobą rozmawiają. I zauważyłam to na otwarciu samego studia, że tu po prostu, to było takie przyciągnięcie. Panie brały matchę, kawę i po prostu siadały sobie na kanapie i między sobą rozmawiały. Więc zabieg braku tej recepcji był celowy i zabieg postawienia tej kanapy też był celowy. I czy ją zabiorę? Nie, i to był super pomysł! (śmiech) Ja ją uwielbiam i nie zamieniłabym tego na żadną na pewno recepcję.

[Iza]: Powiedz mi, oprócz pilatesu prowadzicie też tutaj zajęcia i z jogi, ze stretchingu. Czy te zajęcia przyciągają tych samych klientów, co reformery, czy jednak są to inni ludzie, czy przechodzą z tych zajęć z jednych na drugie?
[Julia]: Tak, prowadzimy oprócz pilatesu na reformerze, prowadzimy też stretching i jogę i takie też było moje założenie od samego początku, żeby nie zostać przy samym pilatesie na reformerze, bo i na jogę, i na stretching jest czasami inny klient. I nie chciałam zamykać się na sam… na sam reformer. Dlatego ci klienci, zgadza się, jest często tak, że przychodzi klientka, która przychodzi typowo na jogę bądź typowo na stretching i ona zostaje na reformerze. I wicewersa, jest to tak samo w drugą stronę, czy przychodzi na reformer i stwierdza, że ona idzie na jogę bądź na stretching, bo pozna na przykład kogoś na reformerze, kto chodzi też na jogę i ją namówi i to taką pocztą pantoflową trochę tutaj tak działa. Więc jest, było to super połączenie i ja uważam, że ono się bardzo fajnie sprawdza. To są totalnie inne panie przychodzą, nie tylko panie, bo panowie również! Panowie również przychodzą i na jogę, i na stretching, i na pilates na reformerze. I to sprowadza takiego, ściąga nam po prostu też takich różnych klientów. I oni się też tutaj łączą te zajęcia, idą sobie tutaj, później sprawdzają tam, więc uważam, że było to super połączenie jednego z drugim i z trzecim w sumie, bo są trzy.
[Iza]: No, podsumowując, to trochę taki przepis na lojalnego klienta (śmiech).
[Julia]: Tak, ja uwielbiam moich klientów. My naprawdę uważam, mamy super klientów, serio.
[Iza]: Okej, przejdźmy może teraz troszeczkę do sprzętu, bo masz tutaj Allegro 2 reformery, jumpboardy, Magic Circle, a nawet te rzadko spotykane foot correctory. I o nich bym chciała troszeczkę porozmawiać. Powiedz mi, dlaczego znalazły się w Twoim studiu?
[Julia]: Dlaczego znalazły się w moim studiu? Dobra, więc może powiem tak. Ja jestem bardzo hipermobilna, może o tak wspomnę. Ale wiem, że bardzo dużo osób ma problem z tylną taśmą. I ja to zauważyłam chociażby w domu po moim partnerze, który ma wieczny problem z tym, że na przykład nie mógł dosięgnąć rękoma, rękami, rękoma, rękami… nie wiem. W każdym razie, nie mógł dosięgnąć do ziemi. Więc miałam na szkoleniu ten foot corrector i rozmawiałam z Krzyśkiem: „Czy wy macie ten foot corrector?”. I ja stwierdziłam, że ja muszę go mieć u siebie w studiu, bo wiem, że moje dziewczyny będą go używać i faktycznie tak się dzieje. I na stretchingu chociażby, gdzie mamy panów, czy nawet na jodze, czy nawet na samych reformerach zdarza się, że dziewczyny po prostu przed treningiem używają go, żeby gdzieś poluzować tą tylną taśmę. Dlatego ja uważam, że to jest mały sprzęt, który nie zajmuje dużo miejsca, a serio warto w niego zainwestować, bo nie jest trudny w użytku, nie da się zrobić na nim krzywdy, a naprawdę może pomóc.

[Iza]: Czyli jest troszkę niedoceniany.
[Julia]: Nie. Ja uważam, że nie jest… że jest po prostu niedoceniany, a jest małym, śmiesznym urządzonkiem i czasami jak je wyciągam, to każdy się zastanawia, co to w ogóle jest, bo ja nie wiem, jak to, jak ja nie wiem, jak to określić, jakieś nie wiem, coś do orzechów? No nie wiem, no dziwnie to wygląda po prostu, ale naprawdę jest niedocenianym sprzętem, a uważam, że warto mieć w swoim studiu nawet dwa, bądź nawet jedno, ale żeby było.
[Iza]: Mhm. Często też w social mediach wspomniacie o jumpboardach.
[Julia]: Mhm.
[Iza]: Co ta platforma daje w treningu pilatesu?
[Julia]: Może powiem też w taki sposób. Ja jako osoba trenująca pilates, nie trenuję pilatesu klasycznego, tylko ja idę bardziej w tą współczesną stronę, więc mój trening na reformerze, mówię o swoim osobistym, jest taki dość męczący. On idzie w tą taką stronę bardziej cardio, żeby to też nie wybrzmiało, że to jest trening super hit i tak dalej, bo nie do tego dążę. Ale brakowało mi takiego sprzętu, który jest dodatkiem do tego treningu i nawet można poprowadzić cały trening na nim. I zresztą u nas w grafiku też się taki trening typowo jumpboardowy znajduje. Żeby on był taki intensywny, można było się na nim wyskakać, wyżyć. Więc uważam, że jumpboard był super, jest super sprzętem, który właśnie można użyć w takim treningu. I wiem, że klient u nas w studiu… Mamy takie panie, które przychodzą i po prostu one stwierdzają, że one teraz idą na na godzinę się wyskakać i wyżyć i to się sprawdza. Dlatego jumpboard jest super sprzętem, tak uważam.
[Iza]: Powiedz mi tak, bo Ty żyjesz tak trochę na dwa miasta, bo tutaj masz studio we Wrocławiu, studiujesz w Zabrzu, często Cię tu nie ma, a jakość w tym studiu utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Jak Ci się udaje to wszystko połączyć?
[Julia]: Znowu wrócę do tego, że nie tylko mi samej, ale to wszystko dzieje się razem z moimi dziewczynami i z moim Michałem, bo tutaj jest pomoc od nich bardzo duża. Jak mi się udaje to połączyć? No ogólnie jest bardzo ciężko. Jest ciężko, ja nie będę tutaj ukrywać, że mi jest super łatwo, bo nie, ale wiedziałam, że tak się wydarzy, jak pójdę na takie studia. Wiedziałam, że będzie mi ciężko połączyć życie na dwa miasta. To się dzieje i tak jakby staram się najbardziej, jak potrafię, żeby nikt nie odczuł mojej nieobecności przez te parę dni w tygodniu tutaj. No, ale tak jak mówię, ja wiele zawdzięczam swoim dziewczynom i to, jakim zaufaniem je obdarzam i to, jakie one są dla mnie i jaka ja jestem dla nich. No i wydaje mi się, że dlatego to funkcjonuje tak, jak funkcjonuje.
[Iza]: Na wrocławskim rynku otwiera się teraz bardzo dużo miejsc. Wy świętujecie teraz pierwsze urodziny.
[Julia]: Tak.
[Iza]: I tutaj wszystkiego najlepszego z tej okazji.
[Julia]: Bardzo dziękujemy, minął nam rok właśnie.
[Iza]: Tak, oby jak najwięcej takich lat pełnych słońca i i klientów fantastycznych. Powiedz mi, co poradziłabyś osobom, które kochają pilates, a boją się konkurencji otwierając studio?
[Julia]: To ja może powiem tak. Jeżeli miejsce, które się otwiera, jest otworzone z dobrych pobudek, to nie ma czego się bać konkurencji, bo klient sam dotrze do miejsca i zostanie w tym miejscu, jeżeli ono jest odpowiednio otworzone z odpowiedniego powodu i jeżeli osoby, które w nim prowadzą te zajęcia, kochają to, co robią. Więc jeżeli ja uważam, że otwierając The Recipe, ja się akurat nie bałam tego, że od, że to nie wyjdzie. Ja nie bałam w ogóle nie brałam pod uwagę tego, że to nie wypali, ale wydaje mi się, że to jest ta moja zapartość i to, że jak ja sobie ja coś wymyślę, to po prostu tak będzie i koniec kropka. Więc jeżeli miejsce jest otworzone realnie z miłości, a ja uważam, że The Recipe jest takim moim miejscem, które po prostu uwielbiam i wkładam całe serce w to miejsce tutaj, to nie ma opcji, żeby to nie wypaliło, ale to jest wciąż ciężka praca i to, żeby faktycznie dążyć do tego celu i się nie poddać, bo tych miejsc otwiera się cała masa i one się będą otwierać cały czas. Tylko, że jeżeli tak, jak już powiedziałam wcześniej, jeśli się otworzy z dobrego powodu i będzie się o nie dbało i faktycznie ludzie to ludzie zauważą to, że ono jest takim fajnym miejscem, do którego chce się wracać. Więc co bym poradziła? No po prostu się nie poddawać, szczerze mówiąc, i na pewno nie patrzeć na to, że otwiera się kolejne studio, to ja się już boję, że moje się zamknie, bo tak nie będzie. Tak po prostu nie będzie (śmiech).

[Iza]: Julia, dziękujemy Ci za tę dawkę inspiracji. Przy Tobie naprawdę znikają wszystkie wymówki.
[Julia]: No na pewno, na sto procent (śmiech).
[Iza]: Po prostu trzeba wziąć się do roboty i działać. To miejsce pokazuje, że pilates to nie jest tylko ruch, ale budowanie tak naprawdę całego doświadczenia i relacji z klientami. I to jest przepiękne, że udało Ci się to stworzyć. Ponownie życzę Wam kolejnych lat w tak wspaniałej atmosferze. Więc jeśli jesteście z Wrocławia albo jesteście tu chociaż przejazdem i chcielibyście poćwiczyć pilates z tak wspaniałymi…
[Julia]: To my tutaj zapraszamy, my tutaj zapraszamy!
[Iza]: Zapraszamy do The Recipe we Wrocławiu. Śledźcie koniecznie ich profil na Instagramie. A jeśli chcecie wyposażyć swoje studio w taki sprzęt, jaki jest tutaj…
[Julia]: Allegro 2, Allegro 2 i foot corrector, bo to jest niedoceniane, serio! Weźcie sobie foot corrector do studia! No i jumpboardy w sumie też, przydałyby się na przykład.
[Iza]: Wszystkie te sprzęty znajdziecie na naszej stronie internetowej balanced-body.pl. Pamiętajcie też, aby zasubskrybować nasz kanał na YouTubie po więcej takich dawek inspiracji. Do zobaczenia!
[Julia]: Pa! (śmiech)
Lekcja od Julii? Jeśli robisz coś z autentycznej miłości i masz wokół siebie ludzi, którym ufasz, to nie masz co bać się konkurencji. „The Recipe Pilates & Yoga Studio” jasno pokazuje, że w biznesie wcale nie musisz być sztywniakiem z tabelkami w Excelu. Czasem wystarczy pójść za głosem intuicji (nawet jeśli podpowiada Ci ona trening w ZOO) i po prostu robić swoje, dbając o ludzi, którzy do Ciebie przychodzą.
Jeśli chcecie pogadać przy kawie albo porządnie się zmęczyć, drzwi we Wrocławiu są dla Was otwarte. A po dawkę codziennej energii i zakulisowych smaczków wpadajcie na ich Instagrama:
IG: https://www.instagram.com/therecipe.studio/
FB: https://www.facebook.com/therecipewroclaw/
P.S. Jeśli sami marzycie o otwarciu studia i szukacie sprzętu, który przetrwa każde cardio, zajrzyjcie w naszą ofertę. No i koniecznie kliknijcie suba na naszym YouTubie – obiecujemy, że nudy tam nie znajdziecie 🙂
Jestem absolwentką studiów z ekonomii menedżerskiej oraz finansów i rachunkowości, ze specjalizacją w marketingu. Od 2018 roku pracuję jako Copywriter w Balanced Body, gdzie tworzę treści marketingowe dla branży fitness i pilates. Moją szczególną umiejętnością jest przekładanie złożonych zagadnień na przystępny język oraz trafna analiza potrzeb grup docelowych. Poza pracą jestem pasjonatką fireshow i siatkówki, co pozwala mi lepiej rozumieć potrzeby osób aktywnych fizycznie.
Jeśli słyszę, że czegoś nie da się połączyć, to znak, że muszę to zrobić. Moja droga to niezły miks: zaczynałam od grafiki, tańczyłam, zahaczyłam o projektowanie wnętrz, a dziś studiuję medycynę i żyję w rozjazdach między dwoma miastami.
Moją największą zajawką stał się jednak nowoczesny pilates. Jako klientka w innych studiach wiecznie czułam niedosyt, dlatego stworzyłam The Recipe Yoga & Pilates Studio we Wrocławiu – miejsce bez sztywnych ram, budowane na moich zasadach.


